Aktualizacja 17.09.2018

Kochani bardzo dziękujemy za tak miłe, i serdeczne słowa dla Tomka .To bardzo ważne ,że ma wokół siebie tak dobrych ludzi ,czasami wystarczy jedno słowo i świat wydaje się lepszy mimo trudów i nieustającej walki z chorobą.
Z bieżących informacji na temat stanu zdrowia Tomka wiemy że, w zeszły piątek miał mieć podaną kolejną dawkę chemii, jednak ze względu na słabe wyniki musi czekać do kolejnego piątku . Głęboko wierzymy ,ba jesteśmy pewni że zregeneruje siły i wygra tą walkę.
Prosimy Was o wsparcie finansowe, które umożliwi Tomkowi dalszą walkę o życie. Wiemy, że On nigdy się nie podda. Wszelkie zgromadzone środki zostaną przekazane na koszty związane z leczeniem Tomka, który od ponad roku nie jest zdolny do pracy. W związku z tym, że zawsze był zatrudniany na czas określony nie przysługuje mu żadne wynagrodzenie czy zasiłek chorobowy.
Wysokie koszty leków, suplementów nowotworowych i dojazdów z domu do szpitali dotychczas były pokrywane z oszczędności. Z całego serca prosimy Was o pomoc dla Tomka.

Tomek – Moja Walka

Myślę, że w życiu każdego z nas przychodzi taki moment, który nazwany “bezsilnością” nie odzwierciedla stanu rzeczywistego. Bo co zrobić kiedy nie można pomóc? Co zrobić, kiedy mimo szczerych chęci, ma się tą obrzydliwą świadomość, że nikt nie jest w stanie niczego zmienić, że w zasadzie, teraz zaczyna się walka o życie.
MARZEC 2017:
Tomek Deka: 35 lat, wzrost sto osiemdziesiąt dwa centymetry, waga dziewięćdziesiąt kilogramów, lewe oko – dwieście rzęs, starannie ułożone włosy. Silny, wytrwały, zawzięty.
Nigdy nie zapytał: dlaczego ja zostałem wybrany i poddany próbie?
W zamian pyta: dlaczego tak szybko?
Kiedy po 6 tygodniach ciężkiej pracy schodził ze statku nie przewidywał, że nie będzie mógł zamustrować ponownie. Początkowo planował odpuścić jeden kontrakt. Ból żołądka nie pozwalał mu dawać z siebie wszystkiego, a on zawsze robi wszystko na sto procent. Z badań USG, gastroskopii i morfologii wynikał ostry stan zapalny trzustki i delikatny stan zapalny żołądka. Zalecona dieta niskotłuszczowa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Wyniki krwi wciąż wykraczały poza normę. Lekarz prowadzący zlecił tomograf. Wynik miał otrzymać po trzech dniach. Czekał ze spokojem w międzyczasie planując swój powrót na statek. Był przekonany, że wskoczy z powrotem w swoją rotację, że dołączy do starej załogi i wszystko będzie jak dawniej. W szpitalu podczas obchodu został poinformowany, że opis badań tomografii nie jest jeszcze gotowy, kilka minut później został poproszony do gabinetu lekarskiego.
– Naciek nowotworowy. Proszę się na razie nie martwić, kontaktowałam się ze szpitalem w
Grudziądzu i Olsztynie. Powiedzieli, że taki obraz może być spowodowany zapaleniem trzustki. Badanie należy powtórzyć za cztery tygodnie.
Cztery tygodnie później – potwierdzenie: zmiana nowotworowa.
Pierwsza biopsja z niejednoznacznym wynikiem.
Kolejna – niepozostawiająca złudzeń: nowotwór złośliwy.
Pierwsza myśl – nie zaskoczę was: to nie może być prawda.
Telefon do żony, a później strach.
***
Co jest dla Ciebie najtrudniejsze?
Chyba bycie dzielnym i silnym. Jestem twardy, staram się myśleć pozytywnie, ale nie zawsze mi to wychodzi. Zdarzają mi się chwile zwątpienia, boje się, ale chyba tylko głupiec by się nie bał.

SIERPIEŃ 2017:
Nastawił się, że wszystko będzie dobrze. Po kilku seriach chemii został skierowany na tomograf. Wynik mówił o tym, że guz się nie zmniejszył. Liczył na to, że będzie lepiej. Rozczarował się, ale ma siłę by walczyć dalej.
***
Jak go nazywasz?
Nazywam go lokatorem, bo wierze w to, że jest we mnie tymczasowo i kiedyś doczeka się eksmisji.
KONIEC ROKU 2017:
Kolejna – ósma już chemia. Przerzedzone włosy wciąż trzymają się głowy. Konsultował się w sprawie nowoczesnych metod leczenia nowotworów, niestety nie kwalifikował się do żadnej. W stolicy zaproponowali mu ostatni już sposób leczenia. On nie zamierzał się poddawać, wciąż miał siłę by walczyć. W takim przypadku „ostatni sposób leczenia” nie wchodził w grę.
Nietopniejąca nadzieja i wiara w to, że będzie jak kiedyś, ukochana żona i syn.
Zmienił lekarza prowadzącego.
***
Czego najbardziej się boisz?
Boję się, że Julian będzie wychowywał się bez taty. Kto zabierze go na mecz, pogra z nim w piłkę czy pokaże jak zrobić procę albo napompować powietrze w kole od roweru? O męskim wypadzie pod namiot nie wspomnę. Boję się, że Julkowi będzie smutno kiedy inne dzieci będą odbierane z przedszkola przez tatusiów, a jego zawsze będzie odbierała tylko mama. Boje się, że Aneta będzie musiała sama sobie z wszystkim radzić. Praca, dom, wychowanie syna, bycie dla niego mamą i tatą w jednym. Najbardziej się boję, że Julek zapamięta mnie schorowanego.
MARZEC 2018:
Badanie PET, które pozwala określić stopień rozwoju nowotworu wykazało, że guz trzustki jest aktywny w małej części, a reszta jest zwłókniana. Chemioterapia i radioterapia zaczęły dawać dobry rezultat. Chwilę później okazuję się, że ma przerzuty do wątroby.
Lekarz proponuje trzy miesiące walki z nowotworem trzustki, a w dalszym etapie walkę z guzami w wątrobie. Wprowadza nowy program lekowy.
Tomek wie, że nie są to najlepsze wieści, ale wierzy, że z tego wyjdzie.

CZERWIEC 2018:
Nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie strachu, który czuje osoba walcząca o życie. Gorsze dni, a nawet tygodnie. Poczucie bezsilności mieszające się z nadzieją, że będzie lepiej, że musi być lepiej.
Kiedyś na samym początku walki został poinformowany przez lekarkę z Warszawy, że jego choroba to wyrok, że w zasadzie pozostało mu pół roku życia. Pomyślał wtedy, że mógłby się poddać. Tak przecież byłoby łatwiej. Po co walczyć skoro i tak umrze?
Na kolejną konsultację z lekarzem wybrał się z żoną. Jechał ze świadomością, że może usłyszeć najgorsze. Wyjaśnił Anecie, że wynik będzie dostępny dopiero podczas spotkania z doktorem. Powiedział, że idzie do toalety, w rzeczywistości poszedł odebrać opis badań tomografii. Wolał zostać z najgorszymi myślami na osobności. Ostatnią rzeczą jaką chciał zrobić było obarczanie żony złymi wiadomościami. Wrócił na swoje miejsce i dopiero po chwili przyznał, że walka się opłaciła. Wynik wskazywał, że guz trzustki zmniejszył się z 40mm do 26 mm. Pomimo tego, że nie zastosowali chemii bezpośrednio do wątroby to jej największy guz zmniejszył się z 18mm na 11mm, a wszystkie pozostałe mają poniżej 1cm.
Najważniejsza wiadomość: brak nowych przerzutów.
Kolejne tygodnie nie były łaskawe. Silne bóle wątroby i żołądka, wymioty, utrata wagi. Lekarz przepisał plastry i leki przeciwbólowe. Został skierowany na gastroskopię. Jest słaby i naprawdę zmęczony. Okazuje się, że ma owrzodzony żołądek jest to związane z naciekiem z guza trzustki. Konieczna jest operacja zespolenia żołądka. Dwa tygodnie po zdiagnozowaniu odbyła się gastrektomia – przebiegła pomyślnie. Po dziesięciu dniach w szpitalu Tomek wrócił do domu. Odsapnął chwile i pojechał przyjąć kolejną chemię.
LIPIEC 2018:
Pod raną na brzuchu zaczął odczuwać silny ból. Lekarze zalecili badania, podejrzewają, że jest to guz. Wyniki krwi są zbyt słabe, nie może przyjąć kolejnej chemii.
Guz albo nie guz?
SIERPIEŃ 2018:
Tomek Deka: 36 lat, wzrost sto osiemdziesiąt dwa centymetry, waga sześćdziesiąt trzy kilogramy, lewe oko – jedna rzęsa, włosy – brak. Silny, wytrwały, zawzięty.
W imieniu Tomka, Anety i przede wszystkim Juliana prosimy Was o wsparcie finansowe, które umożliwi Tomkowi dalszą walkę o życie. Wiemy, że on nigdy się nie podda.
*************************************************************************** Wszelkie zgromadzone środki zostaną przekazane na koszty związane z leczeniem Tomka, który od ponad roku nie jest zdolny do pracy. W związku z tym, że zawsze był zatrudniany na czas określony nie przysługuje mu żadne wynagrodzenie czy zasiłek chorobowy.
Wysokie koszty leków, suplementów nowotworowych i dojazdów z domu do szpitali dotychczas były pokrywane z oszczędności. Z całego serca prosimy Was o pomoc dla Tomka. Pamiętajcie, że dobro zawsze wraca.

Wpłat można dokonywać na indywidualny numer rachunku bankowego Tomka.
Mbank S.A.: 16 1140 2004 0000 3702 7794 6345

XXX
I think that in the life of each of us there comes a moment called “helplessness”, which does not reflect the real state of affairs. What can you do when you can’t help? What can you do when, in spite of sincere intentions, you have this horrific awareness that nobody is able to change anything, that in fact, now the fight for life is beginning.
MARCH 2017:
Tomek Deka: 35 years of age; height: 182 cm; weight: 90 kilograms; left eye: two hundred eyelashes; carefully styled hair. Strong, tenacious, persistent.
He never asks: Why was it me who was chosen and put to the test?
Instead, he asks: Why so soon?
When, after 6 weeks of hard work, he was leaving the ship, he did not expect that he wouldn’t be able to sign on again. Initially, he planned to let one contract go. The stomach pain did not allow him to give it all he had, and he always does everything one hundred percent. USG, gastroscopy and morphology demonstrated acute pancreatitis and mild gastritis. The recommended low-fat diet did not produce the expected results. Blood test results were still outside normal limits. The doctor in charge ordered a CT scan. He was supposed to receive the results after three days. He waited calmly, in the meantime planning his return to the ship. He was convinced that he would jump back into his rotation, that he would join the old crew and that everything would be as it was before. At the hospital, during the ward round, he was informed that the description of the tomography examination was not yet ready, and a few minutes later he was asked to go to the doctor’s office.
“Malignant infiltration. Don’t worry about it, I’ve contacted the hospital in Grudziądz and Olsztyn. They said that such an image could be caused by pancreatitis. The test should be repeated in four weeks’ time”.
Four weeks later – confirmation: neoplastic change.
First biopsy with an ambiguous result.
Another one – leaving no illusions: a malignant tumor.
First thought – I will not surprise you: This can’t be true.
A phone call to his wife, and then fear.
***
What is the most difficult thing for you?
Being brave and strong, I guess. I’m tough, I try to stay positive, but sometimes I can’t help myself. There are moments of doubt. I’m scared, but only a fool wouldn’t be scared.
AUGUST 2017:
He maintained a positive attitude. After a few chemo treatments, he was sent to take a CT scan. The results said that the tumor hadn’t shrunk. He had hoped things would turn out to be better. He was disappointed but still had the energy to fight.
***
What do you call it?
I call it the tenant, because I believe that the tumor is here only temporarily and will be evicted sometime in the future.
END OF 2017:
Thinned hair still holds on to its head. He consulted on modern methods of cancer treatment, unfortunately he did not qualify for any of them. They offered him the last treatment in the capital. He did not intend to give up, he still had the strength to fight. In this case, the ‘last course of treatment’ was out of the question. Continuous hope and faith that things will be like they used to – his beloved wife and son.
He changed his attending physician.
***
What is the most scary thing?
I am afraid that Julian will grow up without his father. Who will take him to the match, play a ball with him or show him how to make a sling or pump up a bike wheel? Forget about father-son camping trips. I am afraid that Julek will be sad when other children are picked up by dads from the kindergarten, and he’ll always be picked up only by his mother. I’m afraid that Aneta will have to cope with everything on her own. Work, home, raising a son, being both a mother and a father to him. Most of all, I am afraid that Julek will only remember me being sick.
MARCH 2018:
The PET test, which allows to determine the degree of tumor development, showed that the pancreatic tumor is active in a small part, and the rest is fibrotic. Chemotherapy and radiotherapy began to give a good result. A moment later, it turns out that he has metastases to the liver.
The doctor proposes three months to fight pancreatic cancer and, at a further stage, fight the tumors in the liver. He introduces a new drug program.
Tomek knows that these are not the best news, but he believes that he will beat the cancer.
JUNE 2018:
None of us is able to imagine the fear that a person struggling for life feels. Worse days and even weeks. A sense of helplessness mixing with the hope that it will be better, that it has to be better.
Once, at the very beginning of the fight, he was informed by a doctor in Warsaw that his illness was a sentence that he basically had half a year left. He thought of giving up then. It would be easier. Why fight, if he is going to die anyway?
His wife came along to another consultation with a doctor. He drove with the knowledge that he could hear the worst. He explained to Aneta that the result will be available only during the meeting with the doctor. He said that he was going to the toilet, in fact he went to collect a description of the tomography examinations. He preferred to stay with the worst thoughts in private. The last thing he wanted to do was to burden his wife with bad news. He returned to his seat and only then admitted that the fight paid off. The result indicated that the pancreatic tumor shrank from 40mm to 26mm. Despite the fact that they did not apply chemo directly to the liver, its largest tumor shrank from 18mm to 11mm, and all the others are below 1cm.
The most important message: no new metastases.
The following weeks were not gracious. Strong pain in the liver and stomach, vomiting, weight loss. The doctor prescribed patches and painkillers. He was referred for gastroscopy. He is weak and really tired. It turns out that he has an ulcerated stomach due to the infiltration of the pancreatic tumor. Gastric anastomosis is necessary. Two weeks after the diagnosis, he underwent a gastrectomy – it was successful. After ten days in the hospital, Tomek returned home. He had a short break and then went to undergo another chemo.
JULY 2018:
He began to feel strong pain under the stomach wound. Doctors have recommended tests, they suspect that it is a tumor. The blood test results are bad, he cannot take another chemo.
A tumor or not a tumor?
AUGUST 2018:
Tomek Deka: 36 years of age; height: 182 cm; weight: sixty three kilograms; left eye: one eyelash; hair: none. Strong, tenacious, persistent.

.
On behalf of Tomek, Aneta and, above all, Julian, we are asking you for financial support, which will enable Tomek to continue his fight for life. We know he will never give up.
_________________________________________________________________
All collected funds will be transferred to cover the costs of Tomek’s treatment. He hasn’t been able to work for over a year. Due to the fact that he has always been employed for a definite period, he is not entitled to any remuneration or sickness benefit.
High costs of drugs, cancer supplements and commuting from home to hospitals have so far been covered by savings. We are asking you with all my heart to help Tomek. Remember that good deeds always come back to you.

Payment can be made to the individual account numer of Tomek.
mBank S.A.: 16 1140 2004 0000 3702 7794 6345

Wpłat można dokonywać na indywidualny numer rachunku bankowego Tomka.
mBank S.A.: 16 1140 2004 0000 3702 7794 6345

Przelewy online obsługuje:

Płatności SMS obsługuje:

Usługa : Pomóż podopiecznym fundacji Equus.
Aby otrzymać kod dostępu wyślij sms o treści
PGJ.ZXXA na numer 7255
Koszt wysłania SMS : 2,46 PLN z VATPotwierdź KOD