Witajcie,
dzisiaj trochę o stresie.

Nie stresuj się” Ile razu usłyszeliście to zdanie? A ile razy padło ono z waszych ust? Prawda, że łatwiej powiedzieć niż zrobić? Dzisiejszy styl życia, szybki i intensywny, powoduje, że stres stał się powszechnym dodatkiem do życia codziennego. Jest jak poranna toaleta. Jedni odczuwają go na okrągło: problemy zawodowe, rodzinne. Co szczęśliwszy stykają się z nim sporadycznie. Stres to wbrew powszechnemu przekonaniu nie tylko złe emocje, ale brak snu, ekstremalne warunki klimatyczne, intensywny wysiłek fizyczny. Nie zmienia to faktu, że paskud jest nam dobrze znany. I o ile krótkotrwały stres nie jest jeszcze taki zły, o tyle ten długotrwały negatywnie wpływa na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne, osłabia organizm, odporność i popęd płciowy, zwiększa ciśnienie i może odpowiadać za stany depresyjne. To tylko nieliczne zarzuty wobec stresu. Najgorszym jego przewinieniem jest stwarzanie warunków do rozwoju chorób od metabolicznych do nowotworowych, ponieważ zakwasza organizm.
No dobrze, jak więc sobie radzić z tym paskudem? Sposobów jest kilka, mniej lub bardziej czasochłonnych. Joga, medytacja, relaks przed telewizorem, jazda na rowerze… Ilu ludzi, tyle sposobów. A jeśli nie masz na to wszystko czasu? Co zrobić? I tutaj przychodzą z pomocą adaptogeny.
Adaptogeny to naturalne substancje i ekstrakty ziołowe, które wspomagają odporność organizmu na stres i przeżycia traumatyczne, głównie poprzez regulowanie i wpływanie na układ nerwowy, endrogenny i immunologiczny. Możliwe, że już kiedyś mieliście do czynienie z adaptogenami, nie mając o tym pojęcia. Najbardziej znanym adaptogenem jest chyba żeń – szeń. Popularne są też: różeniec górski, czy miłorząb japoński, lukrecja oraz cytryniec chiński. Prawda, że brzmią znajomo?
Może więc jeśli nie jesteś mnichem tybetańskim, który potrafi medytować godzinami, czas zacząć sobie jakoś radzić ze stresem. Każdy sposób jest dobry.
A więc moi drodzy „ Nie stresujcie się” – szkoda zdrowia 😉
Pozdrawiam
M.L. Derucka